Miłość matki i ojca
Żyję inaczej niż wszyscy ,ponieważ mój tato zmarł kilka lat temu nie dostałam miłości i może własnie to sprawia ,że jestem taka wrażliwa.Mama pozniej mi okazala miłość za pozno...na szczescie na mojej drodze życi postwił mi pewna osobę,która nauczyła mnie kochać.To jest Martyna moje najlepsza przyjaciółka.Nie wiem do tej pory jak to zrobiła.Ostatni gest mojej mamy mnie zaskoczył kupiła mi żółty ser zalezalo jej na mim szczesciu niz na kupienie kawy dla siebie.Nie starczyło jej pieniedzy na szczescie Pani,która nas podwiozła do sklepu urdowała mamę i kupiła jej kawe i tak byli wszyscy szczęśliwi.Tatę nie bardzo pamietam jedno wspomnienie,które mnie meczy ,że mnie bił.Był uzaeżniony od alkoholu wszczynał kłótnie.Poszedl do wiezienia i pisal do mnie listy ja jeden raz ospisalam napisalam by mi nie pisal listow,bo jej drę.On jednak nie poddawal sie i pisał dalej....Napisal ze wie ,że je drę.
Jedyne co robiłam to czytałam i darłam żadnego listu nie zostawiłam każdy byl podarty wiedzialam ,że te obietnice,które skladal byly nie prawdziwe.Nienawidziałam go za to,że mnie zostawil na rynku bez opieki,za to ,że nie opiekował się mna kiedy było potrzeba.Jak bylam w wieku 2-3 latek opiekowala sie mna babcia.Mam szczęście ,że mnie wzieła jeszcze w tym czasie zył jeszcze dziadek,niestety umarł..kilka lat temu strasznie mi jego brakuje...Moja mama nie jest idealna ,ale wiem ,że kochać potrafi,tylko nie umiała mi tego okazać.Jest mi szkoda ,że niestety ja z bratem moim rodzonym zostałam rozdzielona.Poszedł do domu dziecka ostatatni raz go widzialam na komunii świetej jego.Potem kontakt sie urwał...Na kilka dni byl u mojego wujka przywozil go do naszego domu nieseety mało mam z nim wspomnien.Gdy babcia zdzwonia do tej rodziny adopcyjnej powiedzieli ,że nie chca dac nam kontaktu....Dzisiaj nie wytrzymalam i sie rozplakalam w szkole.Oczywisice zauwalazyla to moja Pani nauczczycielka i dyrektorka ja powiedzialam o co chodzi dały mi troche otuchy.
Jedyne co robiłam to czytałam i darłam żadnego listu nie zostawiłam każdy byl podarty wiedzialam ,że te obietnice,które skladal byly nie prawdziwe.Nienawidziałam go za to,że mnie zostawil na rynku bez opieki,za to ,że nie opiekował się mna kiedy było potrzeba.Jak bylam w wieku 2-3 latek opiekowala sie mna babcia.Mam szczęście ,że mnie wzieła jeszcze w tym czasie zył jeszcze dziadek,niestety umarł..kilka lat temu strasznie mi jego brakuje...Moja mama nie jest idealna ,ale wiem ,że kochać potrafi,tylko nie umiała mi tego okazać.Jest mi szkoda ,że niestety ja z bratem moim rodzonym zostałam rozdzielona.Poszedł do domu dziecka ostatatni raz go widzialam na komunii świetej jego.Potem kontakt sie urwał...Na kilka dni byl u mojego wujka przywozil go do naszego domu nieseety mało mam z nim wspomnien.Gdy babcia zdzwonia do tej rodziny adopcyjnej powiedzieli ,że nie chca dac nam kontaktu....Dzisiaj nie wytrzymalam i sie rozplakalam w szkole.Oczywisice zauwalazyla to moja Pani nauczczycielka i dyrektorka ja powiedzialam o co chodzi dały mi troche otuchy.

Komentarze
Prześlij komentarz